In vitro – przedmiotem „kiełbasy wyborczej”?

Podobno, program in vitro w samej Warszawie działa bardzo dobrze. Przynajmniej do tej pory działał. Ale, wkrótce wybory, a kandydaci przeciwnych partii dopytują się wzajem o program, który kiedyś stanął „kością w gardle” prawicy. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki deklaruje, że jeśli on zostanie prezydentem Warszawy, będzie ten program kontynuował, a nawet go rozszerzy. Jego konkurent z partii PO Rafał Trzaskowski zarzuca Jakiemu, iż ten za bardzo kluczy w tej sprawie i nie chce się jednoznacznie wypowiedzieć. Zarzuca mu także, że jeśli nawet wygra wybory, to w sprawie in vitro będzie się słuchał Episkopatu i samego Jarosława Kaczyńskiego. A w takim wypadku, in vitro nie przetrwa. W 2016 roku, rząd Beaty Szydło zamknął rządowy program refundacji in vitro, który wprowadził Donald Tusk trzy lata wcześniej. Program in vitro daje szansę wielu małżeństwom, które nie mogą spłodzić potomka w sposób naturalny. Każdy rząd powinien pomagać rodzicom nie tylko w utrzymaniu nowego obywatela, ale także w możliwościach jego poczęcia. I tutaj właśnie wielką pomoc dawał program in vitro – niestety zamknięty przez rząd Beaty Szydło. Kto dotrzyma słowa okaże się po wyborach.

 

Zdjęcie: https://tvnwarszawa.tvn24.pl/

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*