Podpalając trawę, można spalić stojący tam dom

Wiele mówi się o ludziach, którzy podpalają trawy na wiosnę. Można także usłyszeć o ofiarach takich podpaleń. Jednak podpalając trawy o takiej porze jak obecnie, w suszy, gdzie traw prawie w ogóle nie ma – to  już szczyt całkowitego niezrozumienia sytuacji i otoczenia. Pewien człowiek, na swoim profilu na Facebooku, zamieścił zdjęcie pokazujące teren, na którym ktoś podpalił trawy. Wokół stoją domy, co najwyraźniej podpalaczowi nie przeszkadzało. Na miejsce przyjechali strażacy, którzy walczyli z ogniem aż 5 godzin! Na szczęście obyło się bez ofiar. Podpalenia dokonano na Białołęce, w okolicy ul Chudoby. To było bardzo poważne zagrożenie dla życia i mienia ludzkiego. Po upałach jakie nawiedziły ostatnio Polskę, trawy są wyjątkowo wysuszone, więc ogień rozprzestrzenia się szybko.  Paweł Klimkiewicz ze straży pożarnej powiedział, że zgłoszenie przyszło przed dwunastą w południe. Ogień szalał w obrębie dwóch hektarów, a zadymienie było ogromne. Zdecydowano więc o wysłaniu trzech zastępów straży pożarnej. Straż kieruje apel do osób, które uważają, że wypalanie traw użyźnia ziemię. Nic bardziej mylnego. Wypalanie niszczy cały ekosystem. Nawet, jeśli ludziom jest to na rękę (bo są tacy, którym z lenistwa nie chce się kosić), natura traci na tym najwięcej – a szczególnie zwierzęta żyjące na danym terenie. Trzeba pamiętać o tym, że na wiosnę zwykle rodzą się młode (ptaków, ssaków itp) i to one padają ofiarami ludzkiego lenistwa i głupoty. Nie wypalajmy traw! Bądźmy mądrzejsi.

Zdjęcie: https://tvnwarszawa.tvn24.pl/

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*