Wypadek na Gocławku

To wyglądało, jak zderzenie Dawida z Goliatem. Z jednej strony mały skuter, prowadzony przez pijanego motorowerzystę, z drugiej olbrzymia, dostawcza ciężarówka. Zapewne każdy wie, jak to się mogło skończyć. I skończyło się, odwiezieniem pijaka ze skutera… do szpitala. Dobrze, że nic gorszego się nie stało. Krótko po godzinie ósmej rano, olbrzymi Man zderzył się ze skuterem na rondzie Ignacego Mościckiego.  Monika Brodowska z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji poinformowała, że motorowerzysta miał promil alkoholu w wydychanym powietrzu. To bardzo nieodpowiedzialne szczególnie, że przecież kierujący skuterem, czy też nawet rowerem nie ma takiej ochrony (karoseria), jak np. kierowca samochodu osobowego, lub nawet ciężarówki. Zachowanie ludzi wciąż jeżdżących pod wpływem alkoholu, czy narkotyków jest bardzo dziecinne i nieodpowiedzialne. Zazwyczaj słyszymy: „A co! Ja nie mogę?  Nie dam rady?” I wsiada taki delikwent do swojego (lub na swój) pojazd, obrażony na cały świat, który chce go powstrzymać i … najczęściej zabija niewinnych, rzadko siebie. Na szczęście nie ma już utrudnień dla innych użytkowników ruchu drogowego.

Zdjęcie: https://tvnwarszawa.tvn24.pl/

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*